Glosariusz

Osobiste zapiski

Archiwum tagu „Tennant”

A ten pan jest wspaniały

Zawsze twierdziłam, że jak ktoś wie, to z łatwością mnie podejdzie, bo ja na pewne motywy literacko-filmowe jest tania i łatwa i po prostu trzeba wiedzieć, gdzie uderzyć, aby powaliło mnie na kolana. Nie jest to łatwe, z łatwością przekonają się ci, którzy próbowali, ale czasem jest tak, że człowiek po prostu sam się podkłada.

Ostatnio czytałam masowy atak notek o Davidzie Tennancie i wyrazy zachwytu na miarę, sama nie wiem, studenta po całej nocy, któremu wręcza się przed nudnym wykładem kawę czy colę. Coś w ten deseń tylko bardziej. Z ciekawością popytałam osoby z otoczenia i wszystkie reagowały mniej więcej tak: O, Tennant *serce* *ślinotok* *mów mi jeszcze*. To było zastanawiające, sami przyznacie, prawda?

Wrzuciłam nazwisko w YT i wyskoczył mi trailer do Postrachu Nocy.

Jako miłośniczka motywu wampira, które to zainteresowania nie zabił ani Zmierzch, ani lukrowe wampirki, które rozprzestrzeniły się po tekstach i filmach, marzyłam o potworze-wampirze,  które będzie chciało zeżreć bohatera, naprawdę świetnie się przy tym bawiąc i wykańczając go psychicznie. I dostaje Postrach Nocy.

Nie jest to filmowy majstersztyk, który odbiera dech, ale jest to prosta historia, dokładnie o tym, czego chciałam.

To nie jest horror, choć tak twierdzą afisze – nie mam pojęcia co niby miałoby człowieka tu przestraszyć. To nie jest komedia – kilka niewinnych żartów i nic ponadto. To jest klasyczna historia o zabijaniu wampira. To jest historia z prosta jak konstrukcja cepa, ale mająca ciekawe postacie i naprawdę dobrą grę aktorską. Na Boga, to tym filmie czułam się, jak po cudownym prysznicu – niby taki banał, a tak wspaniale odświeżył dla mnie cały ten sztafaż, że aż przypomniałam sobie za co kocham ten motyw.

Był tam też Tennant. Nie za wiele, może z trzy jakieś sensowniejsze sceny, ale wypadł na tyle ciekawie, aby wzbudzić moje zaciekawienie.

A wczoraj polecono  mi o Secret Smile.

Sądziłam, że oglądnę sobie pierwszą część, a drugą zostawię na jutro. Po czym ocnęłam się przed świtem, po obejrzeniu całości i jednym wielkim: O Mój Boże, kołaczącym się w mojej głowie.

Kocham brytyjskie kino za ten ich wspaniale brzydki realizm, a jeszcze bardziej kocham ich aktorów, którzy potrafię ten realizm realnie pokazać. Jednym słowem, siedząc przed ekranem miałam jeden wielki opad szczeny i wszystko,co byłam w stanie wydusić to – Łał.

Tennant jest genialnym aktorem i podejrzewam, że trzeba by zebrać wszystkich polskich aktorów na kupę, żeby choć trochę dosięgnęli mu umiejętnościami i osobowością. Nie planuję zamieniać się w piszczącą fankę, ale przyznaję, że facet zyskał mój głęboki podziw – o co wcale nie jest łatwo, wbrew pozorom.

Oczywiście mogłabym się przyczepić zarówno do Postrachu Nocy (o i byłoby wymieniania a wymieniania) czy Secret Smile (a operatora kamery to oni powinni jednak zmienić), ale wiecie co, kompletnie nie mam nastroju, na bycie malkontentem i przyjmuje wszystko radośnie z dorobkiem inwentarza.

W tej chwili naprawdę cieszę się, że choć minimalnie umiem angielski, choć dobija mnie szkocki akcent Tennanta. No cóż, nie ma tak radośnie.

Post Navigation

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.