Dogmatyczność
Kiedy stwierdziłam, i to całkiem na serio, że zazdroszczę tym wszystkim ludziom o niepodważalnym wręcz dogmatycznym poglądom, to spojrzano na mnie jak na wariata. Brakowało jedynie aby popukano się w głowę, albo zachichotano pod nosem. Ciężko było wyjaśnić, na czym polegała istota tej myśli, ale jednak dzielnie podjęłam się tłumaczenia. Spróbuję i teraz, ale nie wiadomo z jakim skutkiem.
Ludzie o dogmatycznych poglądach mają jasny, klarowny i czarno-biały świat z wyraźną i nieprzekraczalną granicą przyjaciel-wróg. W efekcie nie mają też wątpliwości i gotowi są niezmordowanie, używając wszelkich argumentów, ze zjadliwością i siłą włącznie, przekonywać do swoich niepodważalnych racji. Ich poglądy są oczywiście tymi właściwymi, a reszta świata się myli. Można więc resztę świata zignorować i pozwolić jej doprowadzać do autodestrukcji, albo też próbować ją naprawić, z różnym skutkiem.
Tak czy inaczej, ludzie, którzy żyją na dogmatach i nie ma tu znaczenia czego te dogmaty dotyczą, z której strony się znajdują i jakie mają barwy, są absolutnie pewnie tego co sądzą i nawet młot pneumatyczny ich nie przekona, że mogłoby być inaczej.
W tym rzecz, że ja takiej pewności nie mam praktyczni nigdy. Na każde stwierdzenie uniwersalne jest jakiś argument wyjątku. Wiele problemów i rozważań wynika z niejasnych definicji bądź też z rozpropagowania stereotypów. Wiele tych naprawdę złych osób/rzeczy, wcale takimi nie jest, jeśli przyjrzy im się z bliska. Ciężko więc wieszać na kimś psy, kimkolwiek by ten ktoś nie był, kiedy dostrzega się jego olbrzymie plusy i zasługi. Ciężko mi wychwalać coś, kiedy widzę poważne tego uchybienia i wady.
Takie stanie po środku i postrzeganie szarości świata sprawia, że taki średni ze mnie krytyk współczesności. Coś za mało we mnie zjadliwej ironii i jednokierunkowych poglądów, jakie znajdziecie w jakiejkolwiek gazecie codziennej – ba, gazety się już dziś specjalizują i dbają, aby kupujący czasem nie stykał się z poglądami innymi niż własne i mógł spokojnie utwierdzać się, że istnieje tylko jedna słuszna wizja świata.
Taka jakaś nudna jestem, umiarkowana i próbująca dostrzegać racje obu stron. Jedyne co mogę krytykować bez odrobiny litości i niezależnie od stronnictwa to ludzka głupota i ignorancja. Te zasługują na wytykanie zawsze i wszędzie.
Podsumowując więc, nie dane mi jest postrzeganie świata w czerni i bieli, a nawet gdybym miała taką możliwość, pewnie bym nie skorzystała – to jak Matrixem czy teatrem. Kiedy człowiek zorientuje się jak wszystko działa, to jakoś tak niechętnie wraca do swojej poprzedniej roli nieświadomego.
I tak po raz kolejny ujawnia się prawdziwa istota bycia człowiekiem – pewna ambiwalencja uczuć do spraw ważnych. Możemy czego nie znosi i nie wyobrażać sobie bez tego żyć.
Pozostaje się jedynie przyzwyczaić